kreciki blog

Twój nowy blog

panbukrecik.jpgZaprawdę powiadam Wam, jestem już w Polsce. Moja misja w Salzburgu dobiegła końca. Przez kilka miesięcy mieszkałem u dwóch chłopców i bardzo się z nimi zaprzyjaźniłem. To mądre chłopaki, mają dużo książeczek o Krecikach, które czyta im ich mama, bo sami jeszcze nie potrafią. Aż smutno było się rozstawać. No ale czas był już dołączyć do reszty rodziny, bo Kreciki w Warszawie tęsknili.
Poza tym postanowiłem, że teraz Stolica Kreciostolska musi być w Warszawie. Z Salzburga do Wrocławia przyjechałem specjalnym Papa-Krecille. A tam czekała już na mnie Mamóśa i zabrała pekapem do Warszawy. Podróż w pociągu była wygodna, miałem nawet miejsce leżące. Ale potem sobie usiadłem na dwóch miejscach, bo jedno było mi za mało:-)
Kreciki powitały mnie piosenką: „Mamba Ojcze” – moją ulubioną. Myszka upiekła pyszniutkie ciasteczka.
Kreciki podczas mojej nieobecności, zaoszczędziły 100 Koron na tacę. Wzruszyłem się, gdy mi je wręczały. A krecikzbryloczkiem oczywiście się zdziwił, czemu mi takie wielkie łzy kapią.
Jestem ogromnie szczęśliwy, że znowu mogę udzielać katechezy maluchom. Wasz Panbukrecik.

Zieeeeeeeeeef

Brak komentarzy

krecik-sredni.jpgAhoj! To ja Krecikśpioszek. Chcę jeszcze coś napisać zanim zasnę na zimę. Wiecie, już coraz więcej śpię w ciągu dnia, budzę się na jedzonko i żeby usłyszeć bajkę na dobranoc, którą Mamóśa nam wieczorami czyta. Ciągle jestem bardzooooooooo śpiący i ziewam.
Za dwa tygodnie rozpocznie się taki ponury miesiąc, a ja już wtedy będę pewnie mocno chrapał. Wczoraj byłem smutny, Mamóśa też trochę się smuci ostatnio. Położyliśmy się w łóżeczku, braciszki już spali i Mamóśa poczytała mi jeszcze dodatkową bajkę o Plastusiu. To mnie rozweseliło.
Wiecie, w naszej rodzince każdego dnia dzieje się tyle fajnych rzeczy, że trochę mi szkoda to przespać. Codziennie maluszki mówią, albo robią coś prześmiesznego. Jeśli zasnę, to nie będę tego widział. Ale Mamóśa obiecała mi, że gdy się obudzę, to wszystkie przygody, będę mógł przeczytać na blożku,. Tak fajnie, że mamy tego bloga. Czy widzieliście już nowe fotki, które Tatóś dodał do galerii?
Zieeeeeeeeeef. Oj znowu mi się oczka kleją, zmykam na podusię.
To dobrajnoc kochani!

Pstrykupstryku.

Brak komentarzy

myszka-okienko.jpgAhoj, tu ja pisam, Myszka. Od niedawna cała nasza rodzinka jest bardzo szczęśliwa. Wrócił do nas z misji sam Panbukrecik i z powrotem zamieszkał z nami. Zaciąga wprawdzie troszkę po niemiecku, ale ma naprawdę bardzo wiele spraw na głowie – musi przecież przenieść całą stolicę kreciostolską z Salzburga do Warszawy. Teraz siedzi przy swoim sekretarzyku i sporządza nowe deKrety.
Parę dni temu po raz pierwszy przywitałam się z Tatóśem i braciszkami. To było bardzo wzruszające spotkanie. Tatóś zrobił mi i Mamóśi zdjęcie nowym aparacikiem. Jak uzbieram koron, to też taki sobie kupię. Ach, jak wspaniale było się spotkać całą nasza gromadką!
Nie pytajcie, jak głośno chrapie nasz kochany Krecikśpioszek. Przed nim już tylko długie miesiące zimowego snu z małymi przerwami na piccę z mleczkiem :-) AHOJ!

Dondyn

1 komentarz

krecik-mikro.jpgAHOJ! Muszę Wam koniecznie napisać, gdzie ostatnio pojechałem autokarem z Tatóśem i Ćoćą. Od samego rana pomagałem robić kanapki na drogę, kładłem sałatkę, węglinkę i zawijałem w papierek. Jak już wszystko było gotowe, wskoczyłem Tatóśowi do mojej ulubionej kieszonki, by stamtąd móc zobaczyć Dondyn!
Długo namawiałem Tatóśa, żeby mnie tam zabrał. Z początku był bardzo niezadowolony z tego pomysłu, bo tak ponoć bardzo niebezpiecznie. Zgodził się dopiero wtedy, kiedy mu obiecałem, że nie wyskoczę z kieszonki i nie pobiegnę do metra. A szkoda, ja tak bardzo lubię hasać pod ziemią!
Nigdy nie byłem w Dondynie. Dla tak maluśkiego krecika jest to przeogromne miasto. Za nic w świecie nie chciałbym się tam zgubić. Trzymałem się mocno kieszonki, żebym niedajpaniebożekreciku nie wypadł. Zobaczyłem takie śmieszne duże czerwone autobusiki no i po raz pierwszy w życiu posłuchałem jak bije Bingben!
To była wspaniała wycieczka. Jak przyjadę do braciszków i siostrzyczki, to wszystko im ładnie opowiem. Nie wyobrażacie sobie, jak dziwił się krecikzprzyssawką, kiedy słuchał opowieści o Dondynie. Ahoj!

Maluszki

Brak komentarzy

myszka-okienko.jpgDwa najmłodsze Kreciki to takie małe rozrabiaki. Dużo figielków siedzi im w głowie, czasem robią coś, myślą sobie, że to świetna zabawa, ale może być to przecież dla innych przykre. Przyjechała do nasz Myszka. Wiadomo, że to narzeczona Krecika w żółtoniebieskiej czapeczce. Myszka ma długi brązowy ogonek i duże uszka.
Maluchy jak ją zobaczyły to od razu stanęły za nią i chyc za ten ogonek zaczęły ciągnąć. Myszka się troszkę wystraszyła, ale jej wybranek od razu stanął w obronie. Wytłumaczył grzecznie braciszkom, że nie wolno ciągnąc Myszki za ogon, bo to ją boli. Maluchy posłuchały, ale za wszelka cenę chciały być na pierwszym planie tego spotkania, więc wymyśliły, że skoro Myszka ma takie duże uszy to się będą z niej śmiać. I znowu trzeba było dać im lekcję, że nie należy się z nikogo śmiać za jego wygląd i nie można przezywać.
Kreciki obiecały, że już nie będą mówić na Myszkę „uszyca”. Przeprosiły ją i teraz jest bardzo miło.

Chalo tu Mamóśa.
U Krecików to teraz tyle nowości, że chyba powinnam wziąć urlop, żeby wszystko opisać. Niedługo długi łikend, więc będzie trochę wolnego czasu by poświęcić go tylko Krecikom.
Podzielę się dzisiaj z Wami nowiną o Kreciku w żółtoniebieckiej czapeczce. Otóż ten Nasz kochany Krecik ma od jakiegoś czasu narzeczoną. Opowiadał o niej, jeszcze jak mieszkał u Tatóśa. Pamiętam, jak Tatóś mówił, że Kreciki odziela słodycze i serek, by na spotkaniu obdarować tym swoją wybrankę.
A od czwartku ta narzeczona jest już z naszą rodzinką. Trzeba było zapłacić characz w sklepie, ale jakoś sobie z tym poradziliśmy. Krecik jest bardzo szczęśliwy a Myszka to chyba jeszcze bardziej. Spędzają ze sobą dużo czasu i widać jak są w sobie ogromnie zakochani.
Krecik miał noska do swojej kobietki. Okazuje się, że Myszka jest doskonałą gospodynią. Gdy jestem w pracy ona zajmuje się gotowaniem, piecze pyszne ciasta, zajmuje się maluszkami.
Wczoraj, gdy wróciłam z pracy, zobaczyłam, że Kreciki nie mają swoich czapeczek, już chciałam zapytać, co się takiego stało, ale Myszka mnie uprzedziła. Powiedziała: ‘Mamóśó ja wyprałam Krecikom ich czapeczki, żeby mieli czyste i pachnące’. Czyż ona nie jest kochana?
Od razu zaprzyjaźniłam się z Myszką, zadaje mi czasem typowo babskie pytania, o kosmetyki i o stroje i bardzo pomaga w wychowaniu obu maluszków. Zapytała grzecznie czy może nazywć mnie Mamóśą a Tatóśa Tatóśem i oczywiście się zgodziliśmy:-)
Jeszcze napisałabym o tym jak maluchy ją powitały, ale spieszę się już do pracy, obiecuję, że podzielę się z Wami tą historią następnym razem. AHOJ!

Ahoj! Dzisiaj opowiemy Wam trochę o tym, dlaczego nasza dzielna Mamóśa pracowa ciężko przez cały dzień. Otóż na koniec każego tygodnia, jak Mamóśa wraca z pracy, po drodze mija taki specjalny sklepik z zagranicznym pieniążkiem. A my w domku, w przedpokoju czekamy ładnie w kolejce po nasze kieszonkowe :-) Za każdym razem każdy Krecik dostaje cztery czeskie korony. Dlatego cztery, bo każde z nas w łapce ma tylke właśnie paluszków. Każdy krecik zbiera na coś innego, ale wszyscy część swoich pieniążków przeznaczają na ukochane gararetki :-) A gdy przyjdzie niedziela, kładziemy po jednej koronie do koszyczka dla Panabogakrecika. Już niedługo powitamy go w naszym domku! :-)
Dwa Kreciki w Grytanii również dostają od Tatóśa kieszonkowe. Z tego, co powiedziała nam Mamóśa, nasi braciszkowie zażyczyli sobie, żeby Tatóś dawał im pieniążki czekami :-)) Ponoć mówią, że to takie modne jest. A my mamy swoje ukochane korony!


W naszej krecikowej rodzince codziennie dzieje się naprawdę mnóstwo rzeczy. Każdego dnia Mamóśa bawi się z nami w zabawę, czyta książeczki i nie nadąża z wydawaniem pieniążka na nasze ulubione gararetki :-) Jest nasz już spora gromadka – nic dziwnego, że niektóre kreciki nie mogą się nadziwić, ile to rzeczy naraz dzieje się w tym samym czasie. A w szczególności dwoje naszych najmłodszych kochanych braciszków. Maluśki Krecikzbreloczkiem jak i nasz nowy maluszek – Krecikzprzyssawką cały czas rozkładają swoje rączki i nie mogą nadziwić się, ile wspaniałości przynosi nam każdy dzionek :-) Niestety, Krecikzprzyssaweczką jest daleko daleko, więc zobaczymy się dopiero wtedy, gdy przyjadzie do nasz Tatóś. To dopiero będzie zdziwienie!


HALO!!!

Brak komentarzy

Mamóśó, Tatóśó!
Trzeba pisać notki nowe, bo zamkną naszego blożka ślicznego.
Napiszecie coś dla nasz, coś o nasz?
Prosimyyyyyyyyyyyyyyy :-)
Wesołe AHOJ! dla cierpliwych czytelników, co czekają jak my:-)

Brak czasu

1 komentarz

Konczy sie dzisiaj kwiecien, a Mamusia, tak zabiegana, ze nawet nie ma czasu notki na naszego blozka napisac. Jak tak dalej bedzie to postanowilismy mowic do niej Mamuha. My wiemy, ze ona nas koha i bardzo dba, ale Tatus zrobil taki sliczny blog, a nic nie mozemy na nim pisac. Mamusia mowi, ze to dlatego bo nie ma netu. Ale my raz bylismy na dworcu warszawskim centralnym, naszym ulubionym bo w podziemiach i tam jest duzo kafejek z internetem. Bedziemy jom namawiac by tam chodzila z nami i wpisywala nasze notki. Bo chcemy zebyscie wiedzieli co u nas slychac.

Tatus napisal w liscie do Mamusi: „Niestety, pogubilem sie, co sie dzieje z Krecikami moimi ukochanymi. Ja juz nie wiem, który jest gdzie. Nie podoba mi sie, ze ta rodzinka jest tak mocno porozrzucana po swiecie, mam nadzieje, ze napiszesz mi, gdzie jest Panbukrecik, Krecik w czapeczce, Krecik spioszek, Krecik malutkiwczapeczce i Krecikzwisiorkiembezczapeczki.”
Tatusiu nic sie nie martw, Mamusia wie dobrze gdzie my jestesmy i to tylko chwilowe rozstanie z braciszkami i Panembogiemkrecikiem. Teraz jeden z nas jest w Salzburgu z Mamusia, bo pojechal w odwiedziny do Panabogakrecika. Trzej braciszkowie sa w Warszawie, jeden jest w Slupsku a dwa w Angli. Bo my Kreciki kohamy podrozowac z naszymi rodzicami:-)Ahoj!


  • RSS