kreciki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2005

Dondyn

1 komentarz

krecik-mikro.jpgAHOJ! Muszę Wam koniecznie napisać, gdzie ostatnio pojechałem autokarem z Tatóśem i Ćoćą. Od samego rana pomagałem robić kanapki na drogę, kładłem sałatkę, węglinkę i zawijałem w papierek. Jak już wszystko było gotowe, wskoczyłem Tatóśowi do mojej ulubionej kieszonki, by stamtąd móc zobaczyć Dondyn!
Długo namawiałem Tatóśa, żeby mnie tam zabrał. Z początku był bardzo niezadowolony z tego pomysłu, bo tak ponoć bardzo niebezpiecznie. Zgodził się dopiero wtedy, kiedy mu obiecałem, że nie wyskoczę z kieszonki i nie pobiegnę do metra. A szkoda, ja tak bardzo lubię hasać pod ziemią!
Nigdy nie byłem w Dondynie. Dla tak maluśkiego krecika jest to przeogromne miasto. Za nic w świecie nie chciałbym się tam zgubić. Trzymałem się mocno kieszonki, żebym niedajpaniebożekreciku nie wypadł. Zobaczyłem takie śmieszne duże czerwone autobusiki no i po raz pierwszy w życiu posłuchałem jak bije Bingben!
To była wspaniała wycieczka. Jak przyjadę do braciszków i siostrzyczki, to wszystko im ładnie opowiem. Nie wyobrażacie sobie, jak dziwił się krecikzprzyssawką, kiedy słuchał opowieści o Dondynie. Ahoj!

Maluszki

Brak komentarzy

myszka-okienko.jpgDwa najmłodsze Kreciki to takie małe rozrabiaki. Dużo figielków siedzi im w głowie, czasem robią coś, myślą sobie, że to świetna zabawa, ale może być to przecież dla innych przykre. Przyjechała do nasz Myszka. Wiadomo, że to narzeczona Krecika w żółtoniebieskiej czapeczce. Myszka ma długi brązowy ogonek i duże uszka.
Maluchy jak ją zobaczyły to od razu stanęły za nią i chyc za ten ogonek zaczęły ciągnąć. Myszka się troszkę wystraszyła, ale jej wybranek od razu stanął w obronie. Wytłumaczył grzecznie braciszkom, że nie wolno ciągnąc Myszki za ogon, bo to ją boli. Maluchy posłuchały, ale za wszelka cenę chciały być na pierwszym planie tego spotkania, więc wymyśliły, że skoro Myszka ma takie duże uszy to się będą z niej śmiać. I znowu trzeba było dać im lekcję, że nie należy się z nikogo śmiać za jego wygląd i nie można przezywać.
Kreciki obiecały, że już nie będą mówić na Myszkę „uszyca”. Przeprosiły ją i teraz jest bardzo miło.

Chalo tu Mamóśa.
U Krecików to teraz tyle nowości, że chyba powinnam wziąć urlop, żeby wszystko opisać. Niedługo długi łikend, więc będzie trochę wolnego czasu by poświęcić go tylko Krecikom.
Podzielę się dzisiaj z Wami nowiną o Kreciku w żółtoniebieckiej czapeczce. Otóż ten Nasz kochany Krecik ma od jakiegoś czasu narzeczoną. Opowiadał o niej, jeszcze jak mieszkał u Tatóśa. Pamiętam, jak Tatóś mówił, że Kreciki odziela słodycze i serek, by na spotkaniu obdarować tym swoją wybrankę.
A od czwartku ta narzeczona jest już z naszą rodzinką. Trzeba było zapłacić characz w sklepie, ale jakoś sobie z tym poradziliśmy. Krecik jest bardzo szczęśliwy a Myszka to chyba jeszcze bardziej. Spędzają ze sobą dużo czasu i widać jak są w sobie ogromnie zakochani.
Krecik miał noska do swojej kobietki. Okazuje się, że Myszka jest doskonałą gospodynią. Gdy jestem w pracy ona zajmuje się gotowaniem, piecze pyszne ciasta, zajmuje się maluszkami.
Wczoraj, gdy wróciłam z pracy, zobaczyłam, że Kreciki nie mają swoich czapeczek, już chciałam zapytać, co się takiego stało, ale Myszka mnie uprzedziła. Powiedziała: ‘Mamóśó ja wyprałam Krecikom ich czapeczki, żeby mieli czyste i pachnące’. Czyż ona nie jest kochana?
Od razu zaprzyjaźniłam się z Myszką, zadaje mi czasem typowo babskie pytania, o kosmetyki i o stroje i bardzo pomaga w wychowaniu obu maluszków. Zapytała grzecznie czy może nazywć mnie Mamóśą a Tatóśa Tatóśem i oczywiście się zgodziliśmy:-)
Jeszcze napisałabym o tym jak maluchy ją powitały, ale spieszę się już do pracy, obiecuję, że podzielę się z Wami tą historią następnym razem. AHOJ!


  • RSS