krecik-czapeczka-zolta.jpgPewnego dnia, jak byłem jeszcze w Czechosłowacji, Panbukrecik wziął mnie na swoją wielką łapkę, podniósł do okienka i pamiętam, że wpatrywałem się przez nie długo, długo, dłuuugo. Wszystko było bardzo mroźne i bieluśkie. Pierwszy raz zobaczyłem wówczas zimę i mnóstwo śniegu. Poznałem wtedy również wspaniałego śniegowego przyjaciela – Bałwanka. Ponieważ bardzo dawno go nie widziałem i mogłem dowiedzieć się o jego przygodach tylko z książeczki czytanej przez Tatóśa, wybłagałem go, aby pozwolił mi zrobić swojego własnego śniegowego bałwanka :-) Naprawdę musiałem go długo namawiać, bo było bardzo zimno i po powrocie musiałem owinąć nóżki kocykiem. Myślałem, że jak mam cieplutką czapeczkę, to będzie mi ciepło też w nóżki :-(
Mam za to śliczny fotopstryk ze Sněhulákiem, bo tak po czesku Kreciki nazywają Bałwanka :-))) Ahooooj!