kreciki blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2004

krecik-sredni.jpgJak już wiecie, średni Krecik chrapa od samiuśkiego września, zapadł bowiem bardzo wcześnie w krecikowysenzimowy. Nie wiedzieć jednak czemu, ostatnio zaczął sobie podśpiewywać przez sen. Właściwie nie jest to śpiew ale słodziutkie krecikowe mormorando. Tę prześliczną melodię od razu rozpoznali młodsi braciszkowie, którym owe mruczenie dłuuugo długo nie pozwalało zmróżyć oczek. Co się okazało, średni Krecik nucił sobie przez sen hymn Czechosłowacji :-) Skąd on go zna, jak się go nauczył – nie mam bladego pojęcia. Faktem jest, że Krecikom już nie w głowie spanie. Mam tu teraz prawdziwy chór i upojne wieczory na trzy głosy :-)

Československa národní hymna
Kde domov můj, kde domov můj?
Voda hučí po lučinách,
bory šumí po skalinách,
v sadě skví se jara květ,
zemský ráj to na pohled,
A to je ta krásná země,
země česká, domov můj,
země česká, domov můj.

Rano bardzo płakaliśmy. Nasza Mamóśa ma taką śliczną żłótą pościel w Kreciki. Wiemy, że ona bardzo lubi w niej spać. I podusia jest w Kreciki i jasiek też. Co noc kładziemy się na tych poduszeczkach i śpimy we trójkę, a Panbukrecik nad nami czuwa.



Dzisiaj Mamóśa zdjęła wszystkie poszwy i gdzieś zaniosła. A myśmy pomyśleli, że pewnie już nas przestała kochać. Że chce nas wyrzucić, skoro już pościel wyrzuciła. Płakaliśmy strasznie. Tylko Panbukrecik nie płakał i coś do nas mówił, ale myśmy go nie słuchali. On wiedział, co Mamóśa zrobiła i że to nic złego. Jednak ja i mój malutki braciszek byliśmy tak smutni i przerażeni, że nic do nas nie docierało. A jak zobaczyliśmy, że Mamóśa zakłada inną pościel bez Krecików i ścieli swoje łóżko, to zaczęliśmy pakować swoje rzeczy, żeby już być przygotowanym na najgorsze.
I wiecie, co się wtedy stało?
Mamóśa zobaczyła nasze łezki i zapytała, czemu tak mocno płakusiamy. No to myśmy się zapytali czy ona już nas nie kocha. A Mamóśa wnet wszystko zrozumiała i wytłumaczyła nam, że pościel trzeba, co jakiś czas prać, żeby była czysta i pachnąca. Ona nas zabrała do łazienki i pokazała taki biały telewizor z okrągłym ekranem i widzieliśmy jak się ta żółta pościel kręci i kręci. A potem była taka wilgotna i pachnąca. Jak wyschnie to Mamóśa ją wyprasuje. Obiecała nam, że niebawem znowu ją pościeli na swoim łóżeczku.
Już nie płaczemy. Znowu się do Was uśmiechamy:-) Ahoj!

krecik-mikro.jpgMaluśki krecik bez czapeczki robi coraz większe postępy. Mimo że ma zaledwie parę miesięcy, bardzo chętnie rwie się do swojego ulubionego ołóweczka z Ikei i co rusz prosi mnie, bym bawił się z nim w literki i słówka. Spryciarz z niego przy tym niezwykły, bo za każdą prawidłową napisaną literkę życzy sobie koczeladkę lub inną „nagródkę”. Nie ma się co dziwić, wszystkie Kreciki są uznanymi miłośnikami słodyczy i nie widzę powodu, by ich rozczarowywać. Kilka dni temu, oprócz codziennej lektury książeczek pana Zdenka Milera i słuchania płyty od Mamóśi, malutki Krecik chwycił za ołóweczek i z właściwą sobie starannością napisał…



…po czym podzielił się nagródką ze swoim starszym braciszkiem w żółtej czapeczce. Zuch maluch!

krecik-czapeczka-zolta.jpgW bardzo mrrroźną grudniową noc wita Was przed snem Krecik w żółtej czapeczce. Jeszcze do niedawna dziwiłem się, dlaczego teraz noc trwa do późnego ranka i zaczyna się już w połowie dnia. Pamiętam jeszcze, że gdy Tatóś uwolnił mnie ze sklepu z zabawkami w czeskich miasteczku Tábor, to było jeszcze bardzo widno i cieplutko, a słoneczko śmiało się tak jak na naszym blodżku. I choć mam cieplutką wełnianą czapeczkę, która chroni mnie przed tymi strasznymi mrozami, to jeszcze nie znaczy, że lubię te wstręciuchne deszcze, wiatry i śniegi. Co robić… siedzimy tak całymi dniami z malutkim braciszkiem przy okienku, bawimy się skrabelkami, uczymy się wspólnie języka czeskiego czytając wspaniałe książeczki o naszych przygodach no i, co najzabawniejsze, uczę braciszka literek! Uczę, bo Tatóś machnął ręką po tym, jak zamiast „Ą” i „ą” maluch napisał „Ă” i „ă” :-) Gdzieś mu się widocznie w tych malusieńkich genkach zakodowało, że muszą to być koniecznie czeskie literki i już. No i dobrze, kiedyś specjalnie kazano małym dzieciom uczyć się przymusowo niemieckiego, jakaś germolizacja czy cóś, to dlaczego niby przymuszać maluśkiego Krecika do uczenia się na siłę polskiego?
Tym bardziej, że aktualnie czytamy piękną kolorową książeczkę o Kreciku i Sněhuláku, czyli Bałwanku :-)

krecik-i-balwanek01.jpg

I tak upływa nam ten czas zimą do samiuśkiego wieczora. Potem tylko paciorek do Panabogakrecika i siúp pod kocyk. Jedyne, co nie ulega zmianie, to miarowe chrapanie mojego starszego braciszka, który zapadł w zimowy sen już we wrześniu. Temu to dobrze, co? :-)

„Zvířátkům je zima většinou protivná, a tak ji radši zaspí. Jen tu a tam vykouknou ze sněhu zaječí ouška nebo veverčí ocásek, a zase honem honem zpátky do pelíšku… I Krtek se chystal k zimnímu spánku.” Ahoj!


  • RSS